W Poznaniu na tropach Rogala Świętomarcińskiego

poniedziałek, listopada 14, 2016


Barwny korowód pełen przebierańców, kolorowe balony, tłumy ludzi w każdym wieku i stragany uginające się od bogato lukrowanych rogali – tak wyglądają imieniny jednej z najważniejszych ulic w Poznaniu:  świętego Marcina,  przypadające na 11 listopada. Tym samym Święto Niepodległości w tym mieście pretenduje do miana jednego z najbardziej radosnych w kraju.




Świętowanie 11 listopada w Poznaniu miało jeden cel: zjedzenie świętomarcińskiego rogala, który w ostatnich latach robi zawrotną karierę w całej Polsce. Do tego stopnia, że mają go w swojej ofercie nawet popularne dyskonty. My jednak wymarzyliśmy sobie takiego prawdziwego, właśnie w tym dniu w stolicy Wielkopolski. 




Tutaj trzeba dla porządku dodać, że od 2008 roku rogale szczycą się certyfikatem "Produktu o Chronionej Nazwie Pochodzenia w Unii Europejskiej". Czyli,  że prawdziwe rogale świętomarcińskie mogą być wypiekane tylko w Poznaniu i w wyznaczonych w okolicy powiatach, co jest potwierdzone charakterystycznym, żółto-niebieskim logo. Oczywiście znajdują się również naśladowcy: rogale królewskie, bydgoskie czy poznańskie.




Ale zacznijmy od początku: skąd rogale w Poznaniu? Aby odpowiedzieć, od razu trzeba jednak sięgnąć po patrona m.in.  młynarzy, tkaczy, podróżników (tak!), właścicieli winnic i żołnierzy czyli: Świętego Marcina. Był on bardzo popularny w średniowiecznej Europie, a w Poznaniu pierwszy kościół pod jego wezwaniem powstał już w XII wieku. Obok kościoła zamieszkali rzemieślnicy, a ich osadę nazwano Święty Marcin, podobnie jak nowo wytyczoną ulicę. 




Dalej, jak głosi piękne podanie, w 1891 r. przy okazji jednego z odpustów w parafii Św. Marcina, proboszcz poprosił rzemieślników o dary dla najuboższych. Jeden z cukierników ofiarował 3 blachy ciasta - rogali i tak ta tradycja powtarzana jest co roku, w dzień wspomnienia liturgicznego Świętego Marcina, które przypada 11 listopada. Od 1994 w Poznaniu z tej okazji wyprawiane są imieniny ulicy Święty Marcin połączone z barwnym korowodem. 




Na ulicy stają stragany, w których głównie sprzedawane są oczywiście rogale. Swój reprezentacyjny kram ma większość szanujących się cukierni w mieście, a niektóre to nawet kilka. Co ciekawe, rogale sprzedawane są głównie na wagę, ceny w tym roku wahały się od 32 do 45 złotych. Na sztuki kosztowały od 6 do 8 złotych. 




Dalej istnieją również nawiązania do tradycji obdarowywania rogalami ubogich. Swoje stanowiska mają np. Caritas czy Fundacja Barka. Zakupiony tam rogal jest właściwie cegiełką: pieniądze przeznaczane są na pomoc dla potrzebujących. Powyżej rogal-gigant właśnie ze stoiska Barki, gdzie rogale w szczytnym celu sprzedawał nawet prezydent miasta ;-) 




Oczywiście rogale można kupić nie tylko na straganach. Tego dnia czynne są chyba wszystkie cukiernie w mieście, w końcu Poznaniacy zjadają w tym dniu podobno kilkaset ton tego specjału. Jeśli pogoda bardziej składania się ku zimie niż złotej, polskiej jesieni, zakup w cukierni ma ten plus, że rogal też nie będzie "zziębnięty". 




Przejdźmy jednak do meritum sprawy: jak wygląda i co ma w środku prawdziwy, świętomarciński rogal? Nie da się ukryć, że jest to specjalny wypiek; samo nadzienie składa się z białego maku, migdałów, orzechów i cukru, a nawet śmietany. Jest bogato lukrowany i dodatkowo jeszcze z wierzchu posypany orzechami: podobno powinny to być tylko włoskie orzechy, choć wiele cukierni używa też w tym celu arachidowych, w oficjalnym rozporządzeniu pisze się tylko o rozdrobnionych orzechach.  

Samo ciasto jest drożdżowe, ale połączone poprzez wałkowanie z ciastem półfrancuskim - co tworzy nam charakterystyczne listki w przekroju. Zdziwiłam się jednak, że te certyfikowane rogale mają w swoim składzie margarynę.. Tak sobie myślę, że warto jednak szukać tych na maśle, bo po pierwsze masło zawsze lepiej smakuje od margaryny, a po drugie przecież w początkach wypiekania rogali (czyli pod koniec XIX wieku) margaryny raczej w tych terenach nie znali.. (choć gwoli ścisłości do produkcji margarynę wdrożono już na początku XX w.)



Można się samemu przekonać, jak wyrabiane są rogale: na starym mieście znajduje się Rogalowe Muzeum Poznania. Zwiedzanie polega na udziale w pokazach, w trakcie którego uczestnicy przemieniają się w cukierników i próbują własnych sił z legendą ;-)  




Obok rogala, jest jeszcze jeden tradycyjny przysmak, który też można spotkać podczas kiermaszu Świętego Marcina. To rura poznańska - rodzaj sporego ciastka piernikowego, z ozdobnym, ząbkowanym brzegiem. Bardziej kojarzona jest z oktawą Bożego Ciała lub ... z cmentarzami, chętnie sprzedawana tam właśnie w okolicach Wszystkich Świętych.




PS. 11 listopada w Poznaniu to również Bieg Niepodległości - jeden z największych w kraju, z niesamowitą atmosferą i metą w centrum miasta, obok Świętego Marcina oczywiście -  oraz uroczysta odprawa warty honorowej w wykonaniu ułanów - organizowana przez Stowarzyszenie Ochotniczy Reprezentacyjny Oddział Ułanów Miasta Poznania​.



Zobacz także

3 komentarze

  1. Obiecuję sobie co rok wpaść do Poznania na te pyszne rogale, ale jakoś mi nie po drodze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Obiecuję sobie co rok wpaść do Poznania na te pyszne rogale, ale jakoś mi nie po drodze...

    OdpowiedzUsuń

(*)

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa - przed skopiowaniem musisz zapytać o zgodę (+ ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Należę do

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl Top Blogi

Popularne posty