10 potraw, których warto spróbować w Gruzji

sobota, maja 30, 2015


Według chętnie powtarzanej legendy (*), gdy Bóg stwarzał świat, Gruzini w najlepsze ucztowali. Tak długo, że cały świat został już podzielony między inne narody. Na pytanie, dlaczego nie stawili się w odpowiednim czasie na miejscu, mieli odpowiedzieć, że ucztowali ponieważ był to dla nich najdoskonalszy sposób wyrażenia swojego zachwytu nad pięknem boskiego stworzenia. Bogu ta odpowiedź miała się tak spodobać, że przydzielił im ten kraj, który zachował dla siebie: z pięknymi górami i morzem.  I tak właśnie Gruzini zamieszkali w raju, a my możemy z tej opowieści  łatwo wywnioskować, że jedzenie i kuchnia są dla nich bardzo ważne.

Co koniecznie warto  spróbować będąc w Gruzji?  Kolejność przypadkowa, wybór subiektywny!




1. Chaczapuri

Jedna z najbardziej znanych i najczęściej jedzonych potraw gruzińskich – na tyle uniwersalna, że sprawdza się na śniadanie, obiad i kolację. Najczęściej podawana na ciepło i to co docenialiśmy najbardziej: nawet w małych knajpkach chaczapuri  dostawaliśmy  wypiekane na bieżąco, według zamówienia. W wersji podstawowej to  ciasto chlebowe (na drożdżach) z serowym nadzieniem, ale w zależności od regionu jak i fantazji kucharza chapaczuri może wyglądać zupełnie inaczej.

Chaczapuri imeruli z sałatką

Najbardziej znanymi regionalnymi odmianami są:

Chaczapuri imeruli (Imeretia  - region ze stolicą w Kutaisi)– czyli płaski, okrągły  placek z nadzieniem ze słonego  sera, nadzienie jest zamknięte w placku. Podawano go zarówno w całości jak i od razu pokrojony w trójkąty, trochę na wzór  pizzy.

Chaczapuri adżaruli (Adżaria – region ze stolicą w Batumi) – ciasto ukształtowane w podłużną łódkę, w której środku jest nadzienie serowe. Charakterystyczny sposób podania obejmuje żółtko i kawałek masła –dopiero tak dopełniona potrawa jest serwowana.

Chaczapuri megruli (Megrelia – region ze stolicą w Zugdidi) – bardzo podobne do chaczapur imeruli, ale dodatkowa porcja sera zapiekana jest również na wierzchu placka.


Chaczapuri adżaruli


2. Satsivi  - orzechowa pasta

Gęsta, orzechowa pasta z dodatkiem ziół, soli, pieprzu, czosnku, odrobiny wody i octu. Serwowana zarówno z warzywami,  jak i z mięsem (najczęściej: kurczak), ale we wszystkich spotkanych przez nas przypadkach: na zimno. Co w kontekście tego, że  ‘Tsivi’  oznacza po gruzińsku zimny, nie powinno dziwić.





Bardzo polubiłam bakłażany (zobacz przepis ną potrawę) zawijane z tą pastą i posypane granatem, ale również ogórki z orzechami potrafiły mnie do siebie pod tą postacią przekonać.


3. Lemoniady 

Jest ich zawsze spory wybór i to w smakach nie koniecznie od razu przypominających słodki ulepek. W wyniku wytrwałych testów naszą ulubioną została lemoniada gruszkowa. Zimna, prosto z lodówki,  stanowiła przez całą podróż naprawdę  groźną konkurencję dla innych napoi. Wysoko plasuje się również intrygująca lemoniada estragonowa, o pięknym zielonym kolorze i cytrynowa.


     
  

4. Mięso z grilla

czyli chyba najlepszy sposób na mięso w Gruzji. Szaszłyki (zwane mtsvadi) są  w menu zarówno w drogich restauracjach jak i w przydrożnych knajpkach,  traktowane są wręcz jako narodowe. Podobnie z nadziewanymi na szpikulce kebabami z drobno mielonego mięsa i przypraw. Mięso (zwykle baranina lub wieprzowina) jest marynowane w prostych przyprawach, z dodatkiem cytryny lub octu (raz próbowaliśmy szaszłyków marynowanych w soku z granatów) i powoli pieczone nad ogniem, podawane często w krążkach cebuli.



5. Khinkali 

Khinkali to pierogi zlepione w charakterystyczny sposób  u góry, na kształt sakiewki.  Oprócz  kształtu charakterystyczne jest nadzienie, z płynnym, aromatycznym rosołem, który wydziela się w trakcie gotowania. To z tego powodu khninkali je się trzymając  za górną część, a płyn od razu wypija się przegryzając ciasto. Stąd też  pierwszy powód, dlaczego na talerzach pozostawia się górne części khinkali – to jakby część służąca tylko do trzymania. Drugi powód  jest prozaiczny: ciasto w tej części jest bardzo grube i nie ma szans na dogotowanie się.




W tradycyjnym, mięsnym nadzieniu wyraźnie czuć kolendrę, czosnek i cebulę. Zwykle zamawialiśmy je na sztuki – a niektóre były ta duże, że spokojnie mogłam poprzestać na trzech. Spotkaliśmy też wersję wegetariańska  z ziemiankami.


6. Bakłażany w pomidorach

Mój zdecydowany faworyt w kategorii przystawek. Smażone lub grillowane bakłażany z pomidorami, odrobiną cebulki lub czosnku, ziół  i oliwą. Same lub ze świeżym chlebem. Pochwała prostoty.



7. Czurczchela

Dostępne zwykle na małych straganikach, na bazarkach lub tych rozkładanych w pobliżu różnych turystycznych atrakcji.  Intrygujące, kolorowe strąki, zwisają luzem lub są pieczołowicie przykryte  ściereczką.  Czurczchelę przygotowuje się z soku, najczęściej winogronowego, cukru, mąki ziemniaczanej i orzechów: włoskich lub laskowych – produkcja jest czasochłonna, ale efekt: wyjątkowy. (Jeśli nie planujecie w najbliżej przyszłości wyjazdu do Gruzji, zapraszam do jednego ze wcześniejszych wpisów,  w którym  znajdziecie prostą recepturę na domowe czurczchele).




W Gruzji  doskonale sprawdziły nam się jako przekąski: miały tą wyższość nad czekoladą, że nie ulegały deformacji w wysokiej temperaturze ?


8. Sinori

Danie typowe dla kuchni Adżarii. Bardzo cienkie płaty ciasta chlebowego (lawasz) zwija się w rulon, kroi na mniejsze części i zapieka z jogurtem lub serem, masłem, przyprawami i czosnkiem.  Moja indywidualna porcja zatopiona jest całkiem w sosie, ale często  można spotkać sinori zapiekane na chrupko.





9. Owoce i sok z winogron

Nie wiem czy to efekt  nowego miejsca, słonecznej pogody czy  Chyba nigdzie melony, arbuzy i granaty nie smakowały mi tak, jak właśnie w Gruzji.  Stragany wypełnione melonami to codzienność zwłaszcza w Batumi. Warto się przy nich zatrzymać zwłaszcza w drodze na plażę.




Przepadaliśmy też za sokiem z winogron! Polecam!



10. Baklava i gata


....  czyli jedno ciastko kojarzone bardziej z Turcją i drugie: bardziej z Armenią – choć oba bardzo popularne na całym Bliskim Wschodzie. W doskonałym wyborze również w Gruzji.

Lubimy ciasto do kawy, a jakoś tak zawsze wybieraliśmy miejsca, że właśnie tylko te dwa ciasta były w menu.

Kawa – drobno mielona - w domyśle parzona, taka po turecku, choć wielbiciele espresso również go znajdą (no, może jeszcze nie w bardzo małych miejscowościach).


Baklava: ciasto filo, przekładane stopionym masłem  i masą z orzechów, oblane syropem (baza: cukier i/lub miód) po upieczeniu. 

Cudowna kompozycja lepkości i kruchości.





Gata (kata): to ciasto krucho-drożdżowe (zwykle okrągłe lub w formie małych zawijańców jak na zdjeciu), z nadzieniem z mąki, cukru i masła – czasem dodawane są też orzechy.






* * *

Oczywiście ta lista mogłaby mieć kilkadziesiąt dalszych pozycji, bo nie starczyło miejsca chociażby na makaronową aczmę, pasty phkali, chlebki mchami czy fasolowe lobio. Następnym razem. Czego jeszcze warto spróbować w Gruzji?


(*) legenda na podstawie „The Georgian Feast” – D. Goldstein

Zobacz także

2 komentarze

  1. pyszności!
    jest kolejny powód by jeszcze raz pojechać do Gruzji - aby móc spróbować tych specjałów, o których czytam właśnie po raz pierwszy.. ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Same pyszności, najchętniej chyba bym zjadła Chaczapuri, Sinori oraz te gruzyjskie pierogi.

    OdpowiedzUsuń

(*)

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa - przed skopiowaniem musisz zapytać o zgodę (+ ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Należę do

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl Top Blogi

Popularne posty