Hanoi po godzinach - czyli co zobaczyć w stolicy Wietnamu i jej okolicach

piątek, marca 27, 2020



Cześć! Tu Maciek! Dzisiaj kolejny wpis gościnny - tym razem ze stolicy Wietnamu - Hanoi! Wietnam jest krajem stosunkowo dobrze znanym polskim turystom i bloggerom - mało kto jednak ma okazję pojechać tam biznesowo. Odwiedziłem ten kraj na początku lutego. Muszę powiedzieć, że ze wszystkich podróży służbowych, na tą najbardziej nie chciało mi się jechać. Po pierwsze dlatego, że niedawno zostaliśmy rodzicami i nie chciałem przegapić nowych wyczynów małej B. Po drugie dlatego, że pod koniec stycznia w wielu mediach pojawiały się już ostrzeżenia przed koronawirusem.

Chyba najlepiej będzie zacząć od tematu koronawirusa właśnie. Piszę te słowa w drugiej połowie marca, kiedy w Polsce rząd ogłosił stan epidemii, a większość sklepów jest zamknięta, ale w styczniu nasza firma nie widziała jeszcze sensu aby odwoływać wyjazd - i chyba słusznie. Wietnam graniczy z Chinami, bardzo szybko pojawiły się w nim pierwsze zachorowania, ale wtedy udało się opanować problem. Osoby chore objęto kwarantanną i wprowadzono ograniczenia wjazdu dla turystów z Chin.

Do końca naszego pobytu w kraju pojawiło się kilkanaście potwierdzonych przypadków wirusa - wszystkich chorych potem udało się wyleczyć. Wietnamczycy powszechnie nosili maski, w miejscach publicznych pojawiły się płyny do odkażania. Na komórki przychodziły SMS podobne do polskich Alertów RCB zawierające instrukcje przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa. Gdy byliśmy na miejscu, władze zamknęły szkoły, ale na ulicach Hanoi nie dało się spotkać niemal żadnych dzieci - najwyraźniej rodzice pilnowali, aby zostały w domu. Obecnie Wietnam musi radzić sobie z drugą falą zachorowań.


Wietnam jest krajem formalnie komunistycznym - na ulicach łatwo spotkać emblematy z sierpem i młotem, oraz czerwone flagi. Niemniej jednak gospodarka jest raczej wolnorynkowa - ludzie zakładają firmy i konkurują o klientów. Można powiedzieć, że model ustrojowy jest zbliżony do chińskiego, choć nie ma tak mocnej cenzury. Kraj posiada rząd i prezydenta, ale faktyczną władzę sprawuje partia komunistyczna. Wg Amnesty International w Wietnamie częste są przypadki łamania praw człowieka, a partia brutalnie rozprawia się z przeciwnikami politycznymi i mocno ingeruje w biznes, choć oczywiście trudno coś takiego zaobserwować będąc przyjezdnym.


Hanoi - stolica Wietnamu

 Hanoi zamieszkuje ponad 8 mln osób. Jest to stolica polityczna i największe miasto północnego Wietnamu, a także dość silny ośrodek gospodarczy (choć niekwestionowaną stolicą gospodarczą Wietnamu jest położone na południu Ho Chi Minh - dawny Sajgon). Luty to nie najlepsza pora na zwiedzanie Hanoi - temperatury są stosunkowo niskie, zwykle około 15°C, ale zdarzały się nawet dni z temperaturą maksymalną 10°C. Ponadto nad miastem nieustannie unosi się mgła (smog?). Przez dwa tygodnie pobytu słońce widzieliśmy może dwa razy. Pod koniec pobytu zdarzyła się większa ulewa, po której przejrzystość powietrza zdecydowanie się poprawiła. Należy zaznaczyć, że Wietnam ma sporą rozciągłość południkową i kiedy na północy jest mgła i zimno, na południu można spokojnie opalać się na plaży.


Centrum Hanoi

Hanoi zrobiło na mnie pozytywne wrażenie - jest to ambitne i dynamiczne miasto. Mimo, iż w wielu miejscach widać jeszcze biedę, to ulice są raczej czyste i zadbane. Turystyczne centrum miasta położone jest na zachód i północ od jeziora Hoàn Kiếm - Jeziora Zwróconego Miecza. Obszar ten pełen jest sklepów z jedwabiem (sztucznym) lub podróbkami North Face, knajp, agencji podróży i kiosków z pamiątkami - wszystko pod turystów. Bezpośrednio na północ od jeziora znajduje się dzielnica Old Quarter i ulica Beer Street - lokalna imprezownia. Obszar ten jest bardzo podobny do nepalskiej dzielnicy Thamel w Kathmandu i podejrzewam, że w każdym dużym turystycznym mieście w Azji można znaleźć coś podobnego.


Samo jezioro Hoàn Kiếm jest dość urokliwe. Znajdują się na nim dwie wyspy, większa zwana Jadeitową, ze świątynią połączona mostem ze stałym lądem i mniejsza z wieżą Żółwi. Nad brzegami jeziora można spotkać mieszkańców Hanoi ćwiczących lokalną odmianę Tai Chi. Jezioro największe wrażenie robi po zmroku, gdy jest podświetlone neonami pobliskich wieżowców.


Na wschód od jeziora znajduje się tzw. Dzielnica Francuska, z postkolonialnymi hotelami i szerokimi ulicami. Tu znajdują się najsłynniejsze kawiarnie Hanoi. Można tu znaleźć sporo księgarń, z nielicznymi książkami po angielsku.


Po zachodniej stronie turystycznego sektora przebiega linia kolejowa, która jeszcze niedawno tworzyła nietypową atrakcję. Tor kolejowy poprowadzony jest wąską uliczką między budynkami - Train Street. Jeszcze niedawno po obu stronach toru otwarte były kafejki, a na torach rozstawione były stragany (pospiesznie zwijane przed przejazdem pociągu). Miejsce to było oblężone przez turystów, co niestety doprowadziło do kilku niebezpiecznych incydentów (pociąg musiał się zatrzymywać, bo ludzie nie zdążyli opuścić torów) i lokalne władze zdecydowały o zamknięciu Train Street dla osób postronnych. Przejazd pociągu wąskim przesmykiem nadal jest jednak niecodziennym widokiem.



Atrakcje Hanoi

Hanoi nie posiada jakichś niezwykłych zabytków, ale spokojnie można znaleźć zajęcie na 1-2 dni zwiedzania. Najbardziej zależało mi na zobaczeniu konfucjańskiej Świątyni Literatury Văn Miếu. Świątynia położona jest kilkanaście minut spacerem na zachód od jeziora Hoàn Kiếm. Konfucjanizm to dość nietypowa religia, nie posiadająca odpowiednika w świecie Zachodu. W założeniach jest to bardziej system etyczny i filozoficzny, a także sposób organizacji życia społecznego i państwa. W praktyce natomiast odpowiada on na ludzką potrzebę religijności podobnie do religii zachodnich - wraz z modlitwami i ofiarami. Świątynia oprócz miejsca kultu służyła jako miejsce kształcenia urzędników państwowych. Co ciekawe, mimo iż Konfucjanizm to przede wszystkim chińska doktryna narzucona Wietnamowi podczas chińskiej okupacji, to świątynia powstała już w okresie niepodległego Wietnamu, a niezależni władcy zachowali podobny sposób organizacji służby cywilnej.


Świątynia składa się serii pięciu prostokątnych dziedzińców, wewnątrz których znajdują się place, ogrody oraz pawilony. Niemal każdy element budowli, ogrodów, wystroju, czy też sam ich kształt ma znaczenie symboliczne. Pierwszy i drugi dziedziniec składają się głównie z ogrodów. W centrum trzeciego dziedzińca znajduje się prostokątna sadzawka. Przy jej bokach ustawione są kamienne stele z imionami doktorów, którzy zdali egzaminy w świątyni - jeden z najcenniejszych historycznych zabytków Wietnamu. W czwartym dziedzińcu znajdują się budynki poświęcone kultowi Konfucjusza, w piątym natomiast znajdują się pawilony akademii, w których kształcono urzędników.


Na północ od Świątyni znajduje się wietnamskie Muzeum Historii Wojskowości. Utrzymane jest ono w mocno propagandowym, komunistycznym stylu, niemniej jednak robi spore wrażenie. Walki w Wietnamie trwały z przerwami przez niemal 30 lat (od powstania przeciwko Japończykom w 1945, do ostatecznego zwycięstwa Wietnamu Północnego w 1975). W historii tej mieszają się zarówno wątki bohaterskiej walki z kolonizatorami, jak i bratobójcza walka Wietnamczyków z północy i południa. Stosunkowo najlepsza część muzeum poświęcona jest I Wojnie Indochińskiej, zakończonej zwycięstwem Wietnamczyków nad Francuzami pod Điện Biên Phủ. Sama bitwa o twierdzę Điện Biên Phủ przedstawiona jest w postaci dioramy z podświetlanymi punkcikami i komentarzem filmowym i robi całkiem niezłe wrażenie.


W zewnętrznej części muzeum znajduje się wieża flagowa, stanowiąca pozostałość po cytadeli Hanoi z czasów sprzed kolonizacji francuskiej. Obok wieży można obejrzeć ekspozycję sprzętu zdobytego na Amerykanach i Południowym Wietnamie podczas II Wojny Indochińskiej (nazwanej tu American Sabotage War).


Nieopodal muzeum usytuowany jest kompleks Mauzoleum Ho Chi Minha. Ho Chi Minh to komunistyczny polityk, jeden z ojców wietnamskiej niepodległości. Mauzoleum było zamknięte ze względu na zagrożenie koronawirusem. Ciekawostka: polska ambasada w Wietnamie znajduje się na eksponowanym miejscu przy samym placu - pamiątka po poprzednim systemie.


Za mauzoleum już tylko rzut beretem do drugiego jeziora - Hồ Tây (Jezioro Zachodnie). Na małej wysepce przy brzegu jeziora znajduje się Pagoda Trấn Quốc z VI wieku n.e. - najstarsza świątynia buddyjska w Hanoi. Miejsce niespecjalnie zabytkowe, jako że pagody były remontowane w 2004 roku, ale warto je było zobaczyć, aby móc je porównać do świątyni konfucjańskiej. Dla niewprawnego oka obie świątynie są dość podobne, zarówno w architekturze jak i wystroju, choć zapewne ich symbolika jest zupełnie inna.


Wieczorem można wybrać się na przedstawienie wodnego teatru kukiełkowego - jest to unikatowa, wietnamska forma teatru w której rolę sceny pełni sporych rozmiarów basen, a kukiełki poruszają się nad powierzchnią wody. Aktorzy poruszający kukiełkami stoją w wodzie, za parawanem. Po bokach sceny znajduje się miejsce dla chóru i orkiestry dbającej o udźwiękowienie. Przedstawienie robi wrażenie, nawet jeżeli dialogi nie są zrozumiałe (można zamówić audioguide z tłumaczeniem angielskim). Na osobne polecenie zasługują muzycy grający na tradycyjnych wietnamskich instrumentach.


Z innych atrakcji planowałem też odwiedzić Muzeum Etnograficzne - niestety było zamknięte ze względu na koronawirusa.

Okolice Hanoi

W weekend zdecydowaliśmy się odwiedzić zatokę Ha Long ok. 120km od Hanoi. W tym celu wykupiliśmy wycieczkę w jednym z lokalnych biur podróży (zapłaciliśmy 35$ - pewnie można znaleźć taniej). Nie widzę szczególnego sensu, aby organizować zwiedzanie na własną rękę - Ha Long jest zamkniętym obszarem chronionym i tak czy inaczej trzeba na miejscu wykupić bilet na jeden ze statków wycieczkowych. Dojazd do Ha Long z Hanoi zajął ponad 3h (po drodze postój w turystycznym sklepie z bardzo drogimi pamiątkami). Na teren rezerwatu nie wolno wnosić plastikowych butelek - nie jest to szczegółowo kontrolowane, ale nie należy się z nimi afiszować.


W zatoce Ha Long znajduje się 1969 wapiennych wysp. Ściany wysp są niemal pionowe, jedynie 40 z nich jest zamieszkane. Na wyspach znajduje się też wiele jaskiń.

Wykupiona wycieczka obejmowała rejs ok. 15km pomiędzy wapiennymi wyspami, zwiedzanie jaskini Sung Sot, pływanie na kajakach na jeziorze Hang Luồn (na jezioro wpływa się kajakiem z morza przez jaskinię) i wejście na punkt widokowy na wyspie Ti Tốp. Krajobraz robi spore wrażenie, zwłaszcza oglądany z punktu widokowego.


Informacje praktyczne

  • Wizy do Wietnamu najlepiej zamawiać przez Internet.
  • Kraj jest stosunkowo tani dla Polaków - obiad można zjeść nawet za 60000 dongów (10zł).
  • Karta SIM z przesyłem danych kosztuje ok. 250000 dongów (40zł) - do kupienia na lotnisku.
  • Po mieście można poruszać się przy użyciu usługi Grab - lokalnego odpowiednika Ubera.
  • Należy uważać na ruch drogowy - jest on dość chaotyczny i trzeba mieć ograniczone zaufanie do kierowców

Zobacz także

0 komentarze

Bardzo mi miło, że poświęcasz swój czas na komentowanie mojego pisania ;-) dzięki! ;-)

(*)

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa - przed skopiowaniem musisz zapytać o zgodę (+ ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Należę do

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl Top Blogi

Popularne posty