
Czy w Lublinie można zjeść dobry ramen, a jeśli tak to gdzie? Jak wypadała rozpoczęta na moim instagramie misja #ramenhunter? Czy udało mi się znaleźć Świętego Grala czyli Lubelski Ramen Idealny? Oceńcie sami ;-) Mam dla Was pięć ramenów: porządny, najszybszy, najładniejszy, najtańszy i "less is more", ale dajcie szczypiorku!

Jako, że każda pora roku rządzi się swoimi prawami, jesień przynosi nam po pierwsze gorszą pogodę, po drugie doskonałą wymówkę, by walczyć z nią za pomocą jedzenia. Comfort food czyli jedzenie, które po prostu sprawia przyjemność: gęste zupy, kremowe sosy i bezczelnie słodkie desery – wszystko oczywiście w słusznych porcjach (bo przecież z jesienną chandrą nie da się walczyć małymi porcjami). Takie przykłady można znaleźć w jesiennej karcie restauracji BelEtage (Grand Hotel Lublinianka), w której degustacji wzięłam udział wspólnie z Kingą z Małych Kulinariów.



